+48 887 220 007

Szukaj

Wada serca: PA, VSD

Nasz syn urodził się 20.07.2001 r., poród odbył się o czasie, dostał maksymalną liczbę punktów w skali Apgar i nic nie wskazywało na kłopoty.
Niestety radość nasza nie trwała długo. Damian z minuty na minutę robił się siny co zaniepokoiło położną, w końcu lekarz podjęła decyzję aby dziecko wziąć do inkubatora. Po obserwacji pojawiło się podejrzenie wady serca.

W ósmej godzinie życia Damian karetką na wlewie prostinu zostaje przewieziony do szpitala na Litewską w Warszawie na oddział kardiologii. Wtedy jeszcze mieliśmy nadzieję, że to nic poważnego, przejdzie badania wszystko się wyjaśni i będzie dobrze.

Ale niestety stało się inaczej, nie było wszystko dobrze. Po badaniach w szpitalu została postawiona diagnoza: Atrezja płucna z ubytkiem przegrody międzykomorowej , dziecko zostało zakwalifikowane do leczenia operacyjnego. Kiedy Damian miał 3 tygodnie wykonano pierwszy zabieg - zespolenie typu B-T po stronie prawej. Po operacji odetchnęliśmy z ulgą – udało się. Ale i tym razem radość była krótka, zespolenie zakrzepiło się. Kolejne badania, konsultacje i w efekcie końcowym po 2 tygodniach kolejny zabieg tym razem poszerzenie drogi wypływu z prawej komory łatą przepierścieniową. Po operacji pojawiły się poważne powikłania tj. chłonkotok, zapalenie płuc, zakrzepica żył, niewydolność oddechowa ( 1,5 miesiąca pod respiratorem) i jak by tego było mało to jeszcze sepsa. Do trzeciego miesiąca życia był leczony w Oddziale Intensywnej Terapii. Wszyscy walczyliśmy o zdrowie Damiana pomimo jego ciężkiego stanu, lekarze nawet nie próbowali nas pocieszać gdyż stan był niestabilny. W końcu słońce zaświeciło i dla nas, antybiotyk specjalnie przygotowany dla Damiana zadziałał, udało się pokonać zakażenie organizmu, wysoka temperatura spadła i Damian podjął walkę i zaczął oddychać sam bez pomocy respiratora. Później zostaliśmy przeniesieni na kardiologię i tam uczyliśmy się przez kolejne dwa tygodnie jeść, ponieważ syn zupełnie stracił odruch ssania, bo był długi czas karmiony sondą. Po 3,5 miesiącach w końcu po raz pierwszy wyszliśmy ze szpitala, ogromne szczęście, teraz dopiero tak naprawdę mogliśmy nacieszyć się naszą pociechą chodź wiedzieliśmy że to nie koniec leczenia. Odetchnęliśmy ale tylko na  7 miesięcy, po badaniach i konsultacjach  okazało się że Damiana trzeba wspomóc bo to co miał już wykonane przestawało wystarczać. 14.03.2002 r. wykonano ponownie zespolenie typu B-T tylko po stronie lewej. Na szczęście okres pooperacyjny tym razem przebiegał bez powikłań. Rok później zakwalifikowano Damiana do korekcji całkowitej wady serca. Wtedy słońce zaświeciło dla nas po raz drugi, bo dowiedzieliśmy się o prof. E. Malcu do którego pilnie bez chwili zastanowienia udaliśmy się na konsultację do Krakowa. Po szeregu kolejnych badań w Krakowskim szpitalu dowiedzieliśmy się że nasz syn ma zespół Fallota z podzastawkowym zwężeniem  tętnicy płucnej oraz ubytkiem przegrody międzykomorowej a nie jak do tej pory wiedzieliśmy – atrezja płucna. 09.01.2004 r. prof. E. Malec wykonał korekcje całkowitą wady.

Od tamtej pory minęło kilka lat, Damian urósł, ale pomimo tego nadal znajdujemy się pod stałą opieką kardiologiczną. Ostatnie badanie echokardiograficzne wykazało powiększoną prawą komorę serca i prawy przedsionek, niedomykalność zastawki trójdzielnej, niedomykalność zastawki PA, zwężenia na tętnicach płucnych. Po konsultacji z prof.. Malcem dowiedzieliśmy się, że Damian wymaga cewnikowania podczas którego będzie można poszerzyć tętnice i zrobić to co będzie możliwe. Z uwagi na przejścia naszego syna w szpitalu w Warszawie bardzo pragniemy aby to cewnikowanie było wykonane w klinice w Monachium u prof. Malca. Mamy nadzieję, że uda nam się zebrać potrzebne fundusze na zabieg, robimy wszystko co w naszej mocy. Dlatego też prosimy o pomoc.