+48 887 220 007

Szukaj

Wada serca: TA, HRHS, VSD, ASD, PDA

 

Dnia 14 lutego 2012 – dokładnie w Walentynki urodził się  nasz synek Michał. Cieszyliśmy się bardzo że w domu pojawi się mały mężczyzna, ponieważ mieliśmy już córkę. Rano odwiedził mnie ordynator oddziału żeby powiedzieć mi szokujące informacje. Okazało się że Michałek ma bardzo poważną wadę serduszka która, wymaga trójetapowego leczenia operacyjnego. W trybie pilnym został przewieziony do Kliniki Karola Joschera w Poznaniu gdzie w drugiej dobie życia odbyła się pierwsza operacja naszego synka która, uratowała mu życie.  Mimo że nasz maluszek był w bardzo złym stanie nie stracił ducha do walki o swoje życie i po 9 dniach pobytu na intensywnej terapii, a potem na oddziale kardiochirurgii w stanie dobrym dnia 7 marca został wypisany z kliniki i mogliśmy wrócić do domu. Niestety to nie koniec walki o jego zdrowie. Szukając pomocy dowiedzieliśmy się o wybitnym kardiochirurgu prof. Edwardzie Malec, który operuje w Monachium i ,,naprawia’’ dziecięce serduszka. Bez wahania zakwalifikował naszego synka do operacji. Termin został wyznaczony na 17 sierpnia 2012r. Dzięki hojności ludzi o dobrym sercu udało się nam uzbierać wymaganą kwotę, za którą mogliśmy sfinansować operację Michałka, która dawała mu największe szanse przeżycia. Dnia 16 sierpnia 2012r zgłosiliśmy się z Michałkiem w Klinice w Monachium na oddziale kardiologicznym. Zostały przeprowadzone potrzebne badania i rozmowy dotyczące stanu zdrowia Michałka i dotychczasowego leczenia. Byliśmy zaskoczeni wrażliwością i opiekuńczością lekarzy i pielęgniarek która dawała nam poczucie bezpieczeństwa i wiary w siebie. Następnego dnia o godz. 7.00 przyszedł personel oddziału aby zabrać Michałka na salę operacyjną. Czekaliśmy bardzo długo na ten dzień a kiedy nadeszła ta chwila bardzo się baliśmy choć wiedzieliśmy że to nieuniknione, a operacja to jego jedyna szansa. Towarzyszyliśmy Michałkowi idąc przy łóżeczku, pod same drzwi sali operacyjnej, mówiliśmy do niego, aby czuł  się bezpieczny i wiedział ze jesteśmy z nim. Dalej nam iść nie było wolno. Świadomość jaką mieliśmy że za tymi drzwiami jest operowany nasz synek jest nie do opisania, a minuty odliczane do końca operacji dłużyły się w nieskończoność. Jednak byliśmy spokojni - oddaliśmy przecież Michałka w najlepsze ręce - ręce prof. Edwarda Malca i pani doktor Katarzyny Januszewskiej oraz ich zespołu. Około godziny 11  poinformowano nas że operacja się powiodła i przebiegła zgodnie z planem. Po godzinie mogliśmy do niego wejść. Mimo że Michałek spał, bo był pod wpływem silnych leków nasennych i przeciwbólowych  byliśmy szczęśliwi ze możemy  być razem. Po trzech godzinach nasz synek został rozintubowany i pozostał na własnym oddechu, a wieczorem można było mu podać niewielką ilość mleka. Niestety na noc musieliśmy opuszczać oddział i spać w hotelu dla rodziców położony niedaleko kliniki. Stan zdrowia Michałka szybko się polepszał, niestety w trzeciej dobie do organizmu dostała się bakteria co wymagało podania dodatkowych antybiotyków. Nasz skarb znowu pokazał, tak jak po pierwszej operacji, że jest silnym malcem. Pomimo łez i strachu znosił dzielnie wszystkie badania i zabiegi i po dwóch tygodniach zostaliśmy wpisani z kliniki i wróciliśmy do domu. Teraz Michałek rozwija się dużo lepiej, poprawił mu się apetyt  i dogania swoich rówieśników. Jest cudownym małym szczęściem rodziców. Wesoło patrzy na otaczający go świat wyciągając po wszystko rączki i otwierając zabawnie oczka. Bardzo lubi się kąpać chlapiąc w wodę nóżkami ile ma sił. Lubi słuchać kołysanki Kubusia Puchatka i oglądać rybkę Mini Mini. A rano, kiedy się budzi wita nas promiennym uśmiechem, który wynagradza nam każdy dzień i daje sił do walki o jego życie. Choć jesteśmy szczęśliwi sen z powiek spędza nam kolejna operacja - trzeci etap  kończący planową, paliatywną korekcję serca. Operacja ta jest przewidziana na pierwszą połowę 2014 roku. Jej planowy koszt wraz z niezbędnymi badaniami, w tym cewnikowaniem serca wynosi 36 000 euro i jest to kwota która przekracza nasze możliwość. Michałek będzie musiał wrócić do niemieckiej kliniki gdy skończy dwa lata. Nie wyobrażamy sobie, aby kto inny niż prof. Edward  Malec i doktor Katarzyna Januszewska zajęli się serduszkiem naszego synka. Dlatego ponownie kierujemy prośbę do ludzi dobrej woli, dla których los naszego synka nie jest obojętny o wsparcie finansowe i przekazanie 1% na rzecz naszego maluszka który jest nieświadomy swoje choroby. Chętnie poznaje otaczający go świat i zabawnie zaczepia swoją siostrę, która również nie wyobraża sobie dnia bez małego braciszka, a my zrobimy wszystko co w naszej mocy aby mógł żyć normalnie. Wszelka, nawet najmniejsza pomoc jest bezcenna i pomoże nam uratować naszego synka. Wszystkim darczyńcom z góry bardzo dziękujemy.

Rodzice - Magdalena i Dariusz Tomczak